12 lut 2018

Ferie czas zacząć


Kto nie lubi być wypoczętym,wstać rano nie martwiąc się,że czegoś nie zrobił,nie nauczył się na kartkówkę czy spóźni się do szkoły/pracy.
W końcu doczekałam się upragnionych i długo wyczekiwanych ferii.Dwa tygodnie pełne swobody,bez żadnych zmartwień,czyli beztroskie życie z psem u boku.Jak co roku ten czas zleci w mgnieniu oka,ale postaram się nie zmarnować żadnego dnia.
Cieszę się,że jestem w takim wieku gdzie przysługują mi te dwa tygodnie ferii,często ludzie mówią,że czas szkolny jest najlepszy i wiecie co?Zgadzam się,pomimo,że bywa ciężko ten czas będę miło wspominać.

Już w pierwszy wolny dzień udałam się do schroniska (brakowało mi tego,niestety nauka pochłaniała mnie w znacznym stopniu i nie miałam możliwości by tam jeździć,ale w sobotę odwiedziłam podopiecznych Azorka).W schronisku codziennie dochodzą nowe psy,inne odchodzą - taka kolej rzeczy.Ze względu na to,że sporo czasu upłynęło od mojej ostatniej wizyty,psów w schronisku znacząco przybyło.Poznałam kilka świetnych czworonogów,między innymi Misia,który wyglądem przypomina zwyczajnego najczęściej spotykanego kundelka,okazał się być otwartym i inteligentnym psem.W szybkim tempie pojął co oznacza nagroda za dobrze wykonaną sztuczkę więc chętnie współpracował.Psiak co prawda opornie stawiał na swoim i pozornie najprostsza komenda"siad" dla niego była czymś nie do pomyślenia,bo dlaczego nagle ktoś mu każe coś zrobić "halo,ale co mam zrobić,ładnych parę lat tu żyję i żaden człek mi nie kazał czegoś robić".
Z kolei o wiele szybkiej poszła nauka podawania łap,tutaj psiak w minutę załapał o co chodzi.

Oprócz tego byłam przy adopcji mojego kochanego dzidziusia,malusiego pieseczka (dobra dobra to Leonberger),ale dla mnie w pamięci zawsze zostanie tym kochanym niedźwiadkiem,który kochał pieszczoty i wygłupy.Adoptowała go wspaniała rodzina,życzę tej cudownej mordce z nimi jak najlepiej.

W niedzielę udaliśmy się na ponad 11 km spacer, z reguły podobną trasę przemierzamy rowerem,tym razem jednak przeszliśmy pieszo przy czym towarzyszyły mi obawy przed tym,że spotkamy dzika (bo jednak rowerem jest łatwiej uciec:p).Wiele razy zastanawiałam się co zrobić jakby taka sytuacja zaistniała,znając siebie na drzewo nie wskoczę (niestety nie ta waga i umiejętności wspinaczkowe). Słyszałam,że należy w takim wypadku uciekać slalomem żeby zdezorientować zwierzę,ale czy to skutkuje tego nie wiem i szczerze - nie chce się przekonać.

Tego samego dnia pojechaliśmy z Ironem na kilka dni na wieś,tutaj prawdopodobnie zostaniemy do piątku lub soboty.W niedzielę planuję wyjście ze znajomymi osóbkami na spacer grupowy,więc oby ta paskuda była grzeczna.

Na chwilę obecną planów na następne dni nie mam,ale z pewnością będziemy dużo spacerować,doszlifujemy znane dotychczas Ironowi sztuczki i może zacznę naukę nowych.

A Wy także macie ferie,czy ten okres się już skończył?

Pozdrawiamy!

Ps.Jakby ktoś chciał z nami się wybrać na jakiś spacer śmiało pisać,jesteśmy otwarci na nowe znajomości. 

Ps.2 Na koniec jeszcze kilka zdjęć z dzisiejszego spaceru.







20 sty 2018

Czasami jest taki dzień,który wszystko zmieni


Cześć kochani! Na blogu była chwila  przerwy w pisaniu postów,ale kto jest z nami dłużej ten wie,że nie jestem nigdy w tej kwestii regularna.Uważam,że nie powinno się wyznaczać określonych dni do publikowania postów.Sama często o tym myślałam,nawet wdrążyłam swój plan w życie,ale długo to nie trwało.Są dni kiedy mam ochotę coś nabazgrać na blogu a są takie dni kiedy to jestem zmęczona,nie mam weny i nawet ochoty na przelewanie na komputer swoich myśli,dlatego wpisy na bogu pojawiają się nieregularnie.Potrafię przez kilka dni pod rząd "chwytać za pióro" a później dwa tygodnie się nie odzywać.To tyle z ogłoszeń parafialnych.

Co u nas się dzieje?

Cały czas pracujemy nad zachowaniem Irona w stosunku do ludzi,widać znaczną poprawę,głównym problemem było moje i innych członków rodziny obycie.Ciężko jest coś wskórać jak dwie inne osoby,o innych przekonaniach i funkcjonowaniu z psem wychodzą z nim na spacer.
Drugą sprawą jest strach przed pogryzieniem  przez Irona przechodniów,dlatego zawsze skracam smycz,tym samym ją napinając w Irona głowie rodzi się "coś się dzieje" do tego wyczuwa moje emocje i się zaczyna.Staram się nad tym panować,z radami pewnego behawiorysty "myśl o czymś innym bądź nuć sobie wesołą piosenkę"może się uda.Staram się trzymać wskazanych metod,zobaczymy(chodzi o to żebym nie przekazywała psu swoich emocji).

Niestety w ciągu kilku dni zmieniło się zachowanie Irona do innych psów.Jestem załamana.Nie wiem w którym momencie zrobiłam błąd,a może nie zareagowałam na sygnały dawane przez Irona? Nie wiem.W każdym razie z daleka rzuca się na psy,nawet te bliskie mu,z którymi zawsze się dogadywał,zachęcał do zabawy...czym taka nagła zmiana może być spowodowana?Dodam,że w tym czasie nie został on pogryziony przez żadnego psa,gdyby zaistniała taka sytuacja- zrozumiałabym jego nagłą zmianę w stosunku do psów.
Wczoraj jedynie miał dobrą relację ze znaną suczką.Inne psy chwilowo staram się omijać.

Ale są też milsze wieści.
Pies pięknie pracuje na treningach,znacznie lepiej się odwołuje na spacerach,jest na mnie skupiony,świetnie mu idzie dorównywanie do nogi.Z naszych osiągnięć jestem dumna :) 
Patrząc na te zmiany widzę,że jest w przyszłości jakaś szansa na wystartowanie w zawodach- kto wie? ;)

A Wy co ciekawego porabiacie,nad czym pracujecie?


Ps.Jeżeli posiadacie wiedzę na temat nagłej zmiany w zachowaniu Irona,to proszę napiszcie czym to może być spowodowane...









4 sty 2018

Podejdź do zmian w mądry sposób


Bądźmy ze sobą szczerzy- zmiany są trudne i niejednokrotnie dla nas bolesne,a pomimo tego co rok robimy to samo.Przed sobą kładziemy kartkę,długopis i głowimy się nad postanowieniami noworocznymi.

W 2018 roku schudnę,będę zdrowo się odżywiać i ćwiczyć,uzbieram na tamto i siamto itp. Celów mamy dużo,prawda? Tylko zastanówmy się, czy jest to faktycznie spowodowane chęcią zmiany czegoś w naszym życiu, czy wyłącznie podążaniem za trendami na świecie.W końcu "jak każdy to każdy".

Jesteśmy ludźmi,wpadanie w różne nawyki jest częste,a nasze coroczne postanowienia właśnie są w pewnym stopniu przyzwyczajeniem.
Przechył prowadzi do wyścigu,bardzo często każdy w pierwszych tygodniach chce zrobić wszystko od razu,stara się.Jednak zapał takich osób szybko zamienia się w zniechęcenie do danej rzeczy. Później obwiniamy siebie o nie zrealizowanie swoich postanowień i wciskamy sobie kit,że uda się w przyszłym roku.Otóż NIE! Dlaczego? 

Nasz mózg za każdym razem będzie działał tak samo.Pod wpływem pewnych wzorców,ponownie podejmiemy się szybkiej realizacji celów.Nakładamy na siebie zbyt dużo wyzwań,których nie jesteśmy w stanie od razu zrealizować,a tak często jest,prawda?

W ciągu zaledwie 5 dni przeczytałam ponad 40 wpisów na temat postanowień,a to zaledwie mały procent. Pani "X" postanowiła,że w ciągu kilku tygodni zmieni swoje życie o 180 stopni.
Niezależnie ile zapału i motywacji będziemy mieć,tak się nie da.Nie jest realne w szybkim czasie zrobić taką rewolucję w swoim bycie.
Jeżeli potrzebujemy pewnych zmian,rozłóżmy je tak,by nie stracić chęci,by móc małymi krokami dążyć do tych celów.Nie wyznaczajmy sobie określonych dni - nie warto.
Logiczną sytuacją jest to,że prościej dokonać rzeczy w miesiąc/dwa niż cały rok,ale zwróćmy uwagę,by przy rozplanowywaniu nie iść za tłumem,tylko skupić się na sobie i podejść do zmian w mądry sposób.Konstruktywnie ułóżmy nasz plan działania, by później go nie żałować. 

A Wy co o tym sądzicie?